niedziela, 26 października 2014

Rozdział 6

         -Harry ile jeszcze tu będziemy?- Pytam juz po trzeciej godzinie nic nierobienia poza siedzeniem w jego biurze.
         -No mówię ci że muszę to posortować.- Powiedział i się zaśmiał.
         -Nudno mi.
         -No to nie wiem co chcesz porobić ja jestem zajęty.
         -Ale nie wiem co mogę porobić.- Jęknełam, bo taka była prawda nie miałam nic do roboty i nie wiedziałam gdzie co jest jakbym chciała gdzieś wyjść.
      -No to co ja ci poradzę, nie widzisz że jestem zajety?!- Wzdrygnełam się kiedy krzynał i poczułam jak nagle cała pewność siebie uleciała z mojego ciała.
           -Przepraszam, już nie będę.- Cicho powiedziałam żeby go jeszcze bardziej nie rozwścieczyć i utkwiłma wzrok na swoich dłoniach i usłyszłam jak wypuszcza powietrze z ust.
             Nie mam pojęcia co się przed chwilą stało, ale całe zaufanie które do niego nabrałam uleciało ze mnie w mrugnieniu oka. Nie wiem dlaczego on się tak wściekł, no okej teraz widzę że mu przeszkadzałam i byłam marudna ale to chyba nie powód zeby od razu na mnie krzyczeć prawda? Gdzie się podział ten miły Harry którego poznałam jeszcze lepiej przez ostatnie kilka dni? Gdzie ten chłopak który się mną zajął?
              Teraz siedzi na fotelu patrząć w monitor od komputera, przy okazji  mordując go wzrokiem i ciągle głośno oddychał. Nie chciałam go tak rozwścieczyć. Ba! Ja nawet wcale nie chciałam go wkurzyć! Nie chciałam też znowu się bać. Tak boję sie, boję się tego że mnie odda bo chociarz że jestem u niego tylko kilka dni to zdązyłam go trochę poznać i  przyzwyczaić się do jego obecności, do tego że ktoś się mną opiekuję i to nie jest jakaś opiekunka z sierocińca.
         -Wstawaj jedziemy do domu.- Z przemyśleń wyrwał mnie głos, a raczej warknięcie, Harr'ego. Mężczyzna wstał i szybkim krokiem podszedł do drzwi które od razu otworzył i wyszedł, jak zobaczyłam że wychodzi od razu poderwałam się z krzesła i wybiegłam za nim.
           W drodze powrotniej do domu niekt z nas się nie odzywał tak samo jak kiedy weszliśmy do domu. Harry poszedł od razu do swojego biura a ja poszłam do swojego pokoju.
         Kiedy się w nim znalazłam od razu położyłam się na łóżku i wyciągenłam telefon i wybrałam numer  Cam. Dawno z nią nie rozmawiałam a musiałam się komuś wygadać.
           -Halo?
           -Hej stara.
       -AAAAAAAAAA!-musiałam odsunąć telefon od ucha bo chyba bym przez nią ogłychła- Dlaczego nie dzwoniłaś, miałaś to robić codziennie!
           -Wiem przepraszam ale tu wszytsko jest inne.
           No to opowiadaj.- jak poelciła tak zrobiłam i przez około godzinę opowiadałam jej o tym, że Harry mieszka gdzieś poza miastem, jaki ma ogromny dom, jaki mam pokój... 
          -No a jaki on jest?
         -Jest w porządku, ale- westchnełam i zaczełam mówić dalej- dzisiaj nie wiem co się z nim stało, ale dziś naskoczył na mnie. Ja wiem że jestem nie do zniesienia ale to chyba nie powód żeby od razu na mnie krzczeć co nie?
            -Nie no ale może wiesz, ma zły dzień lub coś takiego?
            -Nie sądze on taki nie jest, tak wiem teraz zaczniesz na mnie krzyczeć że nie znam go na tyle dobrze, ale ja już go poznałam i znam go.
              -Nie będę na ciebie naskakiwać bo sama powinnaś wiedzieć co robisz, ale mam nadzieje że wiesz na czym stoisz.
           -O co ci chodzi?- Naprawde nie wiedziałam a Cam to osoba która czasemma dziwne pomysły.
             -No wiesz jesteś dziewczyną a Styles facetem więc chyba nie muszę znowu ci uświadamiać jak to wszystko działa bo myślałam że to mamy za sobą?- Tak pare lat temu Cam z Emi oświeciły mnie jak kobieta z mężczyzną się w sobie zakochują itp...
           -Tak pamiętam nie wracajmy do tego, proszę.
           - Jasne. Ej mała ja muszę konczyć, kolacja, zadzwoń jutro okej? 
           -Dobrze, paaa!- Kiedy się rozłączyłam wstałam z łóżka i podeszłam do szafy, wziełam piżamę i poszłam z nią do toalety żeby się przebrać i przy okazji wziąć przysznic.
           Kiedy wyszłam i nweszłam do pokoju i na chwilę przystanełam bo na moim łóżku siedział Harry...


                                
A/N: Hej, cześć, czołem... Czyli tak rozdział może nie powala ale przez taką jedną (Tak wiem że to czytasz ;* ) nie mogłam się skupić bo ciągle ze mną pisała. Wiem też że może nie ma jakis wielkich informacji w tym rozdziale ale poprostu nie wiedziałam jak mam go skonczyć. 
                                                              Zakładka''Okolica'' Pojawi się jutro :* 

Do nastepnego :3


          
                 

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 5.


                                                       


  Zostałam bezczelnie obudzona przez słońce wdzierające się do mojego pokoju. Powoli podniosłam powieki odsłąniając moje oczy ale zaraz je znów zamknełam przez to że słońce mnie tak raziło. Za chwilę znowu podniołam swoje powieki i od razu poszłam zasłonić rolety które tak strasznie nie pozwalały mi spać.
 Później już nie chciało mi się spać więc poszłam na dół. Najpierw poszłam do salonu i spojrzałąm na zegarek wiszący na ścianie który wskazywał godzinę 09:30. Może dla niektórych to wcześnie ale jak na mnie to jest późno i to chyba zasługa tego mega wygodnego łóżka.
 Gdy weszłam do kuchni w oczy od razu zucił mi się Harry który stał przy kuchence i coś gotował tylko nie byłam pewna co. Wygladał bardzo seksownie i to musiałam przyznać-zwykłe dresy, które luźno zwisały mu na biodrach, i tors bez koszulki na którym można było zobaczyć liczne tatuaże.

 To chyba dlatego zawsze nosi coś z dlugimi rękawami.

Najbardziej ciekawiło mnie to czy każdy z nich ma znaczenie a jak tak to jakie, bo na pewno każdy z nich miał swoją historię. Dopiero teraz usłyszałam jak nuci pod nosem cicho puszczaną piosenkę w radio. uśmiechnełam się na ten widok, bo chociarz że jest wysoko cenionym biznesmenem to potrafi być zwyczajny- i taki jest chyba najlepszy.

-O! Już wstałaś?- Spytał kiedy tylko się odwrucił i mnie zobaczył po czym się do mnie uśmiechnął.

No jasne idiotko że do ciebie, bo tylko ty tu jesteś!-Czasem naprawdę mam dość tego głosiku.

-Tak, jakiś czas temu.- Odpowiedziałam zgodnie z prawdą i podeszłam do wyspy kuchennej żeby przy niej usiąść.
-No okej, zaraz będzie śniadanie.- Odpowiedział po czym znowu odwrócił się do mnie tyłem a ja mogłam podziwiać jego umięśnione plecy.
-Co jest na to śniadanie panie kucharzu?- Spytałam ze śmeichem.
-Naleśniki, wiem nic oryginalnego ale Tess'a się rozchorowała i...
-Jaka Tess's?- Przerwałam mu w połowie zdania ale co miałam zrobić kiedy nie wiedziałam kim jest ta kobieta?
-To moja kucharka...-Znowu mu przerwałam ale nie mogłam się powstrzymać.
-To ty masz kucharkę?!
-No tak...... A co nie spodziewałaś się?- Zapytał a po chwili usłyszałam jego śmiech

      Tak jasne śmiej się ze mnie....

-Nie no, ale po co ci ? Sam mi się chwaliłeś że swietnie gotujesz.- Powiedziałam troszkę speczona.
-Wiem ale jak rano zaśpię i potrzebuje czegoś na szybko a sam nie mam czasu żeby sobie zrobić to Tessa mi robi, a poza tym mogę się jej poradzić w każdej sprawie jest swietna.
-To czemu się z nią nie umówisz?- Spytałamłam a on wybuchął śmiechem.-Co jest w tym takie smieszne?
-Nie no przepraszam...hahahha... ale jakbym chciał to ona mogłąby być moją babcią Sam.- Powiedział nie przestając się śmiać a ja poczułam jak moje poliki robią się gorące.
-Sorki. Nie wiedziałam.
-Ej nic się nie stało, już jedz i pojedziesz ze mną do pracy.
-Po co mam iść z tobą do parcy?
-Muszę tam na chwilę podjechać, a chyba nie chcesz zostać sama w domu?
-No ok.
Gdy tylko zdjadłąm to podziękowałam i jak najszybciej pobiegłam do mojego pokoju.
I właśnie teraz kiedy stoje przed szafą i mam taki sam dylemat jak każda dzieczyna "Co mam założyć''.
Po długim czasie zastanawiania się wziełam potrzebne ubrania  i poszłam do łazienki się przebrać i umalować.
Gdy byłam gotowa, zeszłam na dół gdzie  na kanapie siedział Harry.
-Już jestem.- Jakimś cudem wydusiłam to z siebie ale nie mogłam się wysłowić! On za taki wygląd powinien iść do więzienia.
-O to dobrze to jak idziemy?-Spytał wstając z kanapy i podchodząc do mnie.
-Tak jasne możemy iść.
Tak jak odpowiedziałam tak zrobilismy. Poszliśmy do garażu a tam stało pełno aut- od eleganckich po zwykłe a'la rodzinne. Harry podszedł do auta, z tego co zobaczyłam to jest to audi, chyba jedyne auto jakiego markę potrafię rozpoznać.
-Wsiadzasz czy idziesz na piechotę?- Harry zapytał mnie rozbawionym głosem a ja dopiero teraz ocknełam się z rozmysleń.
-Yyym, tak jasne.- Nic już więcej nie powiedziałam tylko wsiadłam do auta, zapiełam pasy i czekałam aż Harry ruszy.
-Ostatnio ciągle o czymś myslisz.-Harry przerwał ciszę panującą w aucie-Mam nadzieję że mnie nie zabijasz?-Spytał z smiechem.
-No nie wiem, to bardzo dobry pomysł- Odpowiedziałam po czym odwróciłam się do niego z uśmiechem ale on miał oczy zwrócone w stonę przedniej szyby, ale zauważyłam mały uśmiech na jego malinowych wargach.
-A dlaczego niby masz mnie zabijać?
-Nie wiem to był twój pomysł.
-Ha ha ha bardzo smieszne. Ale naprawdę Summi co się dzieje? Wiesz że się tylko martwię.
-Tak wiem, poprostu to wszystko jest dla mnie inne. Wiesz te drogie ciuchy, auta, ochrona, kucharki to jest inne i nadal nie mogę się z tym oswoić.
-Wiem że to dla ciebie zmiana ale wiesz że chciałem dla ciebie lepiej.- Powiedział po czym spojrzał na mnie, bo staliśmy na światłach.
-Tak wiem, i dziękuje ci za to co dla mnie robisz.-Odpowiedziałam z uśmiechem i po chwili poczułam jak samochód znowu się zatrzymuje tym razem nie na siwtłach ale pod firmą, Był to wielki oszklony budynek gdzię z przodu pisało ''Styles Shades Records''.
-No to jesteśmy na miejscu.- Powiedział po czym wyszedł i zaraz znalazł się przy moich drzwiach otwierając je.
-Dziękuję.- Posłałam w jego stronę niesmieły usmiech i odwruciłąm się w stronę firmy.
  Tak to będzie długi dzień.

A/N: Hejoo ;* jak rozdział ? Dla mnie jest Taki sobie ale opinię zostawiam wam :)
I Postaowiłam 2 rzeczy :
                                      1. Rozdziały będą się pojawiały co tydzień w weekend. Juhuu ;)
                        2. Dodam zakładkę okolica, więc tam znajdziecie jak wyglądają wszytskie pokoje w domy, auto Hazzy, biuro w srodku i na zewnątrz i nowe miejsca ;3
                             Do następnego ;333


sobota, 4 października 2014

Rozdział 4

        Czyli tak z poprzedniego posta nie jestem zachwycona i to nie chodzi o was a o mnie bo kompletnie go zawaliłam i dla mnie jest on o niczym i długo myślałam o tym czy by tego bloga nie usunąć ale okej nie poddam się więć teraz zmieniłam troszkę styl pisania i teraza moim  zdaniem rozdziały będą lepszę :)


   Rano jak wstałam troszkę się wystraszyłam że nie jestem w swoim pokoju w sierocińcu ale jak przypomniałam sobie co się wczoraj wydarzyło to uśmiech sam pojawił mi się na ustach
  Wstałam z łóżka i podeszłam do okna zobaczyć jaka jest pogoda, odsłoniałam rokety a na moją twarz od razu załeły padać promienie słońca. Ciepły Londyn to, to czego potrzbuje
-powiedziałam sobie w myślach. Podeszłam do szafy i wybrałam zwiewną bluzkę z numerek ''36'' krótkie spodenki z włosów zrobiłam lużniego koka i poszłam na dół.
Jak już zeszłam to nie zobaczyłam Harr'ego ale ,może jeszcze śpi więc poszłam do kuchni zrobił dal nas śniadanie, gdy już kończyłam usłyszałam że ktoś schodzi po schodach więc odwróciłąm się żeby zobaczyć kto to chociarz byłam pewna że to Harry i tak też było. Wszedł do kuchni w samych bokserkach i nie powiem ale ten widok bardzo mi się spodobał te wszytskie tatuaże.
-Na co sie tak patrzysz ?-Jego głos a później śmiech wybudził mnie z transu, oczywiście od razu się zarumieniłam.
-Przepraszam- Powiedziałam cichym głosem. No myślałam że sie tam pod ziemię zapadne!
-Ej mała nic się nie stało- W mgnieniu oka znalazł się koło mnie i mnie przytulił a ja się w niego wtuliłam- Nie masz mnie za co przypraszać nic się nie stało- odsunął się troszke odemnie żeby na mnie spojrzeć- nic sie nie stało nie musisz się martwić- Powiedział po czcym się uśmiechął a ja automatycznie zrobiłam to samo.
Kurde co z tobą jest dziewczyno ?!
-Zrobiłam śniadanie, siadaj, mam nadzieje że lubisz jajecznicę bo na nic innego nie miałam pomysłu- powiedziałam kiedy podawałam mu jedzenie.
-Moje ulubione.- Powiedział i posłał mi usmiech i zaczął jeść - a ty czemu nie jesz ?
-Już jadłam- Skłamałam ale co mam mu powiedzieć ''Jesten za gruba na jedzenie''? Przecierz bym dostała taki ochrzan że nie wyszłam bym z domu przez całe życie a zwłaszcza po tym co było rok temu...
-Summer.- Z zamysleń wyrwał mnie głos Harr'ego- wszytsko wporządku?
-Tak jasne- Odpowiedziałam i posłałam mu wymusozny uśmiech- Co dziś robimy?- Szybka zmiana tematu tak trzymaj Sam.
-Myślałem nad tym żeby gdzieś wyjśc, nie wiem może do kina, parku, naprawde nie wiem możesz wybrać.- Tak mówił że chciało mi się z niego śmieć i jak skończył to sam się s siebie zaśmiał.
-Możemy iśc do parku póki jest ciepło a do kina wieczorem.- Powiedziałam po zastanowiedziałam po zastanowieniu się..
-No to ja się tylko ubiorę i możwemy iść- Powiedział i już go nie było.
Jak zanosiłam naczynia do zmywarki spojrzałam na zegarek i aż się przeraziłam bo była już 12;00 czyli musiałam spać jakoś do 11;00. Nigdy tak długo nie spałam.
Po tym jak powkładałam naczynia do zmywarki i czekałam na Harr'ego który szybko zszedł ubrany w czarne rórki z rozcięciami na kolanach i bluzka z Ramores i czarne vansy. Uśmiechnełam się ze chociarz ze jest wielkim prezesem to potrafi ubrać się jak nastolatek.
-Co się tak usmiechasz?- Spytał też z uśmiechem.
-Taki styl bardziej ci pasuje- Powiedziałam i sama poszłam ubarć buty i także ubrałam vansy.
-Odgapiasz odemnie- Powiedział z usmiechem.
-Nie odgapiam poprostu chce żebyśmy fajnie wyglądali.
-Tak jasne ale ok choć już.- Jak powiedział tak zobiliśmy i już po chwili wyszliśmy na ulice Londynu.
-Lubisz mnie?- Jego pytanie przerwało ciszę która panowałą między nami.
-Skąd to pytanie?- Pyatm ze zdziwieniem i patrzę na niego.
-Nie wiem możesz mieć mi za złe że zabrałem cie od przyjaciół.
-Nie mam ci tego za złe. Jeśli mam być szczera to na początku miałam, ale to tylko dla tego poprostu nie byłam nastawiona na to ze ktokolwiek mnie adoptuje a tym bardziej ty, bo to była dla mnie nie normalne. I masz racje nie lubię cie- Powiedziałam ale kiedy zobaczyła jego smutną minkę uśmiechnełąm się i koontynowałąm- Uwielbiam cię. Nie za to że mieszkam w pałacu tylko dla tego że zabrałeś mnie z tego miejsca, że nie muszę się martwić co zorbię jak już skończę te 21 lat, gdzie pójdę i takie.- Skończyłąm i zatrzymałam sie żeby zobaczyć jego reakcję a ona uśmiechął się i mnie przytulił.
-Bardzo się ciesze. Ja też cie uwielbiam bo jak zoabczyłem cię taką wystraszoną małą dziewczynkę...
-Ej nie byłąm taka małą miałąm 14 lat!- Powiedziałam ze śmiechem i dałąm mu kontynuować.
-Non więc jak zobaczyłem cię taką wystaszoną to powiedziałem że zrobię wszystko żebyś nie byłą jużn taka jak w tamtym momencie i chyba mi się udało.- Powiedział i spojrzał mi w oczy.
-Udało ci się o za to ci dziękuję- Usmiechnęąłm sie do niego i pociągnełam go na plac zabaw gdzie spędziliśmy prawie cały dzień. Tak tego mi było trzeba dzień zabawy i nie przejmowania się niczym.
Około 18 wruciliśmy do domu a ja byłam tak padnięta że to Harry niósł mnie do domu ale to chyba nie jest potrzebne. no więc jak wruciliśmy to nie miałąm na nic siły tylko od razu połozyłąm się na kanape.
-Może dziś odpóścimy sobie te kino?- usłyszałam głos Hazzy i tylko odpowiedziałam mu krótkim ''Yhym'' w poduszkę.- A co to pani Horan nie ma na nic siły?- Spytał i zaśmiał się zemnie a ja automatycznie odwruciła głowę w jego stronę i popatrzałam na niego z miną ''Are you kinnding me?''
-Nie jak chcesz to możemy jeszcze coś porobić- Powiedziałam normalnym głosem bo naprawdę nie byłam spiąca.
-No to co chcesz porobić?- Spytał i usiadł  na fotelu naprzeciwko kanapy.
-Nie wiem możemy pooglądać jakiś film z tego co widzę masz ich bardzo dużo.- Powiedziałam i się zaśmiałąm
Boże dziewczyno co ty msasz dziś z tym smiechem?
- No to ty wubierz a ja zrobię coś do jedzenia.- Powiedział i poszedł do kuchni a ja stanęłam przed półką z płytami których było prawie sto a może nawet i ponad. Nie wiedziałam co mam wybramć ale w oczy obił mi się tytuł filmu który na pewno musze z nim obejrzec a międzyinnymi był to ''Titanic''. Z szyderczym uśmiechem na ustach włożyłam film do odtwarzacza i czekałam na Hazzę żeby to właczyć. Znowu nie musiłam na niego długo czekać bo przyszedł po pięciu minutach z różnymi słodyczmi i takimi innymi.
Bedziesz gruba.
Czasem nienawidze tego głosiku w mojej głowie ale teraz nie będę się nim przejmować.
-To co oglądamy?- Spytał Hazz kiedy ułozył sie wygodnie na kanapie.
-Fajne coś, a i gdzie jest dal mnie miejsce?- Spytałam bo położył się na całej kanapie.
-No choć poleżysz zemną.- Powiedział i posunął się troszkę wgłąb kanapy.
-No ok.-Podeszłam do niego z pilotem i kiedy się ułozyłam to włączyłam film, kiedy Harry zobaczył tytuł zaczął szukać pilota ale ja go połozyłam tak żeby go nie dosięgnął.
-No dawaj będzie fajnie- Powiedziałam i zaczęłam oglądać, i tak szczeże to nie wiedziałam jak oglądał bo po kilku minuatch usnełam i przebudziłam sie kiedy ktoś kładł mnie na łóżku, otworzyłam lekko oczy i zobaczyłąm Harr'ego który pochylał się nademną.
-Dobranoc księżniczko.- Powiedział, pocałował mnie w czoło i wyszedł a ja nie miałąm za bardzo sily na przebranie się ani na myślenie o tym co się stało bo od razu odpłynełam do krainy snów.


A/N: No więc z tego jestem chyba najbrdziej zadowolona, wiem że nic się nie dzieje ale poprostu musiałam coś dodać bo bym nie wytrzymała i nwet nie wiecie ile razy siedziałam przed laptopem albo przed komórką i chciałam coś napisać ale jakis głos w głowie mówił mi żebym tego nie robiła bo to zniszczę i poprostu nie chciałąm. Ale teraz mam już pomysły na dalsze rozdziały i będzie bardzo ciekawie. ;)