niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział 8.


         Riley pojechał już 10 minut temu a ja nadal stoje przez bramą do wejścia i czekam nwet nie wiem na co. Dlaczego ja się tak stresuję i czym? Tym że zobaczę ich po tak długiej rozłące? A może tym że zobaczę Jake'a po tym jak się pokłuciliśmy i od tamtej pory nie rozmawialiśmy? Przecież on mi zawsze wybaczał jestem dla niego jak młodsza siostra....
       Dobra wchodzę, raz kozie śmierć.Tak?
       Zapukałam trzy razy i czekam, a może nikogo niema? Boże Sammer weź się w garść! Słyszę jak ktoś podchodzi do drzwi, może jest jeszcze szansa uciec?
       -Tak?-Drzwi otwrzyła mi moja ulubiona opiekunka, tylko nawet na mnie nie spojrzała ba na rękach miała małą Roise, chyba dlatego nie zaczeła krzyczeć, z tego że mnie widzi.
       -Myślałam że bezemnie jakoś sobie poradzicie ale jak widzę jest inaczej.- Powiedziałam z uśmiechem a mała Roise na dzwięk mojego głosu odrazu oderwała się od Hanny,opiekunki bo tak miała na imię, i wyciągneła do mnie rączki.-Ej skarbie co się dzieje wiesz że nie lubie jak płaczesz.
       -No bo....mnie zostawiłaś..... a obiecałaś.....że mnie nie zostawisz.-Znowu się popłkała a ja czułam że chyba też się rozryczę jak dziecko (którym jestem) bo, tak obiecałam jej ale myślałam że o tym zapomniała.
       -Myszko....-musiałam pociągnąć nosem żeby uspokoić drżenia głosu.-Mała, ja cię nigdy nie zostawię. Harry mnie zabrał i ciebie też pewnie ktoś zabierze....
       -Nie nikt mnie nie zabierze, ja chce z tobą!-Zaczeła mi się wyrywać aż w końcu się uwolniła spod mojego uścisku i wbiegła do środka budynku.
       -Summer, tak jest od kiedy cię niema. Kiedy ktoś chce ją zaadoptować ona robi same złe rzeczy i mówi że chce z tobą, to my jej mówimy że ty byś tego chciała ale to i tak na nią nie działa nie wiem co się z nią dzieje.- Hannah spojrzała na mnie smutnymi oczami.
       -Wytłumaczę jej to. A teraz może mnie wpuścisz?-Spytałam i się uśmiechełam.
       -No pewnie, boże zapomniałam, wchodź, już!- Nkarzyczała na mnie i wręcz wepchneła mnie do środka.
       -No okej ale nie tak agresywnie.
       -Dobra    
       Kiedy weszłyśmy do srodka od razu usłyszałam wiele krzyków miedzyinnymi ''Oddaj to moja zabawka'' ''Ty sie tym nie będziesz bawić'' ''ona woli mnie, nie ciebie'' I wiele wiele innych ale one juz są chyba od tych z mojego wieku.
      -No chodz co tak stoisz, Emi i Cami na pewno się ucieszą.- Powiedziała z uśmiechem i poszła przed siebie, jak zgaduje że do salonu.
       Stałam tak jeszcze torszkę, bo musiałam sie psychcznie przygotować na to co tam zastanę. Po wzięciu jeszcze paru wdechów i wydechów poszłam przed siebie prosto do salonu, skąd dobiegały te wszystkie hałasy. I się nie myliłam w salonie była większość sierocińca przez co moje oczy chyba wyglądały jak pięcio-złotówki.
       -Patrzcie kto przyszedł!- Krzykenęła Hannah i zaraz oczy całej sali znalazły się na mojej osobie, jak po chwli i dzici. Jejku nie mogę uwierzyć że oni tak za mną tęsknili. Musiałam ukucnąć żeby nie upaść razem z nimi.
       -Aż tak bardzo się za mną stęskniliście?- Spytalam ze śmiechem a za odpowiedź wziełam ich radosny śmiech.- Dobra kto mi powie gdzie jest Roise?- Spytałam po cichu żeby oni tylko mnie usłyszeli.
        -Jest u siebie w pokoju ona zawsze tam siedzi.- Odpowiedziała mi Caren a ja się do niej uśmiechnełam, i spytałam ich czy mnie wreszcie puszczą a oni zrobili to natychmiastowo i odrazu wrócili do swoich zabaw.
        Patrzałam przez chwile na nich z uśmiechem i poszłam na górę gdzie mieślił się pokój Roise. Po przekroczeniu progu jej pokoju widziałam........ tak naprawde nic nie widziałam, ciemność, no ale przecierz jest środek dnia jak to możlwe? Do piero po chwili usłyszałam cichy szkoch i on napewno należał do Roise bo ma sama pokój odkąd pamiętam.
       Niepewnie podeszłam do jej łóżka i usiadłam na samym końcu i pogłaskałam jej plecki, bo leżałą do mnie tyłem.
       -Roise myszko proszę nie płacz.- Mówiłam do niej cichym i spokojnym głosem ale ona nawet nie drgnęła tylko jej szkoch ucichł.- Mała powiedz co się stało a ja się dostosuje , naprawde tylko musisz powiedzieć.- Spróbowałam jeszcze razi i dopiero po chwili poczułam jak się przekręca na plecy i wtedy mogłam zobaczyć jej zapłakaną i smutną twarz.
       -Przeplaszam..... ale ja.... nie chcę żebyś.... mnie zostawiała.
       -Roise, skarbie pamiętasz co ci obiecałam? Że nigdy cię nie zostawię i dotrzymam obietnicy.
       -A zabierzesz mnie kiedyś ze sobą?- Spytała się mnie swoim słodkim głosikiem, na co ja się tylko uśmiechnęłam po czym wiełam ja na ręce i zeszłam z nią na dół.
       -AAAAAAAAAAAAA!- Najpierw usłyszałam piski a później dwie pary ramoin które mnie oplatają, i napewno gdybym nie trzyma Roise bym się z nimi wywróciła, ale one od zawsze są takie.

          Coś czuję że to będzie bardzo długi dzień, chociarz ledwo co się zaczą.

   A/N: Rozdział jest tak jak napisałam troszkę po 13 ale wcześniej byłam jeszcze na mieście, i kupiłam sobie ''Zniszcz ten dziennik''! Tylko mój jest po angielsku i większości nie rozumiem ale mam nadzieje że mama i wytłumaczy i chyba sama sobie to kupi ;p.
                                        NASTĘPNY RZDZIAŁ BĘDZIE GDZIEŚ
                                        ŚRODA/ CZWARTEK BO MAM JUŻ LEKKI
                                      ZARYS TEGO CO BĘDZIE TO TYLKO TO
                                       PODSZLIFIUJE  I DODAM W WEEKEND.
                        YYYM TAK ROZDZIAŁY BĘDĄ DWA RAZY W TYGODNIU BO NIE MAM                        AŻ TYLE NAUKI JAK NA POCZĄTKU ROKU I JUZ NIE MUSĘ SIĘ UCZYĆ                            JĘZYKA TO JEST MI LEPIEJ.
DO NASTĘPNEGO ;3

sobota, 15 listopada 2014

Info o rozdziale

Yymmm... rodział będzie jutro bo dziś jestem padnięta i prawie cały dzień byłam pozadomem a na tel nie dodam rozdziału bo mam popsuty i ogmolnie chyba zaraz ide spać ;p

                                       Rozdział będzzie jutro jakoś o 13 albo troszkę później
                                     bo wceśniej nie będę miała czasu ;*

środa, 5 listopada 2014

Rozdzial 7

Stałam i patrzyłam sie na Harr'ego a on w tym czasie na mnie. Nie wiedziałam jak mam sie zacjowac bo stalam przed nim w jego za dóżej bluzce i majtkach.
 
  To chyba nie jest dobre, prawda?
Przestępywałam z nogi na noge nie mogąc wymyśleć co mogę powiedzieć lub zrobić, ale moje zdenerwowanie chyba jest bardzo widoczne bo Harr'y postanowił przerwać tą ciszę.
-Sammer wiem że możesz być na mnie zła, nie chcieć sie do mnie odzywać, albo mnie znać ale ja naprawde nie chciałem na ciebie wtedy nakrzyczeć dostałem.....- nie dokończył bo szybko do niego podbiegłam i wpadłam w jego ramiona.
-Nie chce twoich wyjaśnień. Poprostubjeśli coś złego sie dzieje to mi powoedz dobrze?- spytałam w jego ramie a za odpowiedź wziełam to że jeszcze mocniej mnie przytulił
~*~
Była właśnie pora kolacji a ja z Harry'm byliśmy w kuchni gdzie on robił dla nas jedzenie a ja (łaskawie za jego pozwoleniem) siedziałam na blacie i co chwila podkradałam coś.
-No i właśnie dlatego nie chciałem żebyś tu siedziała bo ciągle mi podkadasz i będzie mniej dla nas.
-Nowlaśnie mniej dla NAS to ty będziesz głodował a nie ja bo teraz zjem.- powiedziałam z uśmiechem i wystawiłam mu język.
-Ty nie bądź taka mądra jak ja nie będę jadł to kto cie będzie woził do szkoły, albo do sklepu?
-Zapomniałeś że masz szofera który może mie zawieść gdzie będę chciała?- jak tylko to powiedziałam od razu mina mu zrzedła a ja uśmiechnełam się złośliwie.
-Ale mogę mu też powiedzieć żeby ciebie nigdzie nie woził.- powiedział po czym uśmiechnął się szeroko chyba myśląc że w jakiś sposób to na mnie zadziała ale chyba za bardzo sie przecenił bo ja tylko patrzałam na niego z miną typu 'WTF?'
-Zapomniałeś że moge jeździć autobusem? Wcześniej nim jeździłam to teraz nic mi sie nie stanie jak sobie nim jeszcze pojerzdże.
-Dobra nie naskakuj na mnie tak- powiedzialał ze śmiechem i wrócił do  kończenia jedzenia a ja w tymczasie poszłam nakryć do stołu.
Po skończeniu kolacji poszlam do pokoju a że myłam sie wcześniej odrazu poszłam spać myśląc co przyniesie jutro.
*Rano*
Obudził mnie zapach smażonych naleśników a moje kubki smakowe od razu zaczeły wariować. Szybko podniosłam się z łóżka naciagnełąm na siebie dresy (które również zabrałam Hazz'ie) i szybko zeszłam na dół.
Kiedy weszłam do kuchni pierwsze co ujrzałam to Hazz'a przy kuchence robiącego naleśniki i podspiewującego sobie pod nosem, to jest takie słodkie że usmiechnełam się pod nosem.
-O, moja księżniczka już wstała, wyspałaś się?- spytał kiedy odwrócił się w moją stronę.
-Tak, trochę dziwne bo jest...... 10?! Czemu mnie nie obudziłeś wcześniej?!-spytałam bo, okej może w ostatnie dni spałam dosyć długo ale powinien mnie obudzić.
-Miałem zamiar obudzić cię godzinę wcześniej ale tak słodko spałaś że nie miałem serca.- odpowiedział i zrobił oczy kota ze shreka.
-Nie myśl że te maślane oczy ci coś dadzą bo Roise robiła je cały czas.- Kiedy se przypomniałam o mojej malutkiej dziewczynce odrazu się usmiechnełam pod nosem.
-To ta mała z sierocińca tak?
-Nom, mogłabym dziś tam pojechać? Chciałabym zrobić im wszytskim niespodzianke i a wiem że Roise je uwielbia, a i przed tym będę musiała jeszcze do sklepu.
-No okej, bo i tak muszę pojechać do biura. Tylko po co do sklepu?- Spytał nakładając naleśniki na talerze.
-Chce coś kupić dla Roise, i Emily za niedługo ma urodziny więc chce dać jej wcześniej prezent bo robimy tak zawsze.- wytłumaczyłam wyjmując z szafki nutelle i jakieś dżemy.
-Wiesz że mi to nie przeszakdza tylko jakbyś chciała żebym cię zawiózł to muszisz się pośpieszyć bo ja na 13 muszę być w biurze.
-Jest okej moge jechać autobusem albo poprosić Riley'a żeby mnie zawiózł.
-No dobra ja ide się przebrać a ty jedz, pa.- złożył pocałunek na czubku mojej głowy a u mnie w brzychu poczułam 'motylki' 

    Co jest do cholery?!

-Nom pa.- Posłałam w jego stronę uśmiech i wróciłam do jedzenia.
W czasie kiedy wszystko zjadłam Harry zdążył już wyjść więc odrazu poszłam do swojego pokoju i wybrałam strój po czym zeszłam na dół i poszłam do pokoju Riley'a, zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam.
-Rile'y mozesz mnie podwieźć do centrum handlowego? -Spytałam mężczyznę który lezał na łóżku i oglądał coś w telewizji.
-No jasne, daj mi dziesięć minut tylko się przebiore.-Powiedział po czym wstał z łóżka i podszedł do szafy a ja wyszłam i poszłam zaczekać w salonie.
Nie czekałam na niego długo ale kiedy tylko przyszedł od razu poszliśmy do garażu i wśiedliśmy do jednego z aut.
-To do którego centrum mam cię zabrać?- Spytał wyjeżdżając na ulice.
-Tego najbliższego muszę kupić prezent koleżance a później już pojade autobusem.
-Nie będziesz się tłukła autobusami, poczekam na ciebie i cię zawioze.- powiedział cały czas patrząc w przednią szybę.
-No okej
Do centrum dojechaliśmy w jakieś 20 minut, Riley powiedział że poczeka w aucie a ja poszłam do sklepu, miałam jeszcze pieniądze które dał mi Harr'y więc jest dobrze.
Njapierw poszłam do sklepu z zabawkami gdzie kupiłam Roise pluszowego misia a następnie poszłam do jubilera po branzoletkę i wisiorek dla Ems.
Wyrobiłam się w ztym w pół godziny więc nie muszę się martwić że Riley będzie dłygo czekać. Kiedy doszłam do samochodu włożyłam zakupy do bagażnika i sama wsiadłam na przednie miejsce pasażera.
-To gdzie teraz?-Spytał Riley odpalając auto i odwracając się do mnie.
-Do domu dziecka tego co w nim byłam.- Wiedziałam że będzię wiedział gdzie ma iść bo już pierwszego dnia Harry powiedział mu na jakiej ulicy jest.

A/N: Hejooo ;3 To jest już edytowany bo tamten był na tel więć był krótki pff, mega krótki (myślałam że jest dłuższy dlatego go dodałam) Ymmmm wiem że nie napisałam w ten weekend i chyba też w następny ale myślałam że tamten tydzień będe miała taki 'lżejszy' bo nie miałam szkoły ale ciągle musiałam coś robisz więc nie mogłam....
                                                    Do następnego misie ;33