Riley pojechał już 10 minut temu a ja nadal stoje przez bramą do wejścia i czekam nwet nie wiem na co. Dlaczego ja się tak stresuję i czym? Tym że zobaczę ich po tak długiej rozłące? A może tym że zobaczę Jake'a po tym jak się pokłuciliśmy i od tamtej pory nie rozmawialiśmy? Przecież on mi zawsze wybaczał jestem dla niego jak młodsza siostra....
Dobra wchodzę, raz kozie śmierć.Tak?
Zapukałam trzy razy i czekam, a może nikogo niema? Boże Sammer weź się w garść! Słyszę jak ktoś podchodzi do drzwi, może jest jeszcze szansa uciec?
-Tak?-Drzwi otwrzyła mi moja ulubiona opiekunka, tylko nawet na mnie nie spojrzała ba na rękach miała małą Roise, chyba dlatego nie zaczeła krzyczeć, z tego że mnie widzi.
-Myślałam że bezemnie jakoś sobie poradzicie ale jak widzę jest inaczej.- Powiedziałam z uśmiechem a mała Roise na dzwięk mojego głosu odrazu oderwała się od Hanny,opiekunki bo tak miała na imię, i wyciągneła do mnie rączki.-Ej skarbie co się dzieje wiesz że nie lubie jak płaczesz.
-No bo....mnie zostawiłaś..... a obiecałaś.....że mnie nie zostawisz.-Znowu się popłkała a ja czułam że chyba też się rozryczę jak dziecko (którym jestem) bo, tak obiecałam jej ale myślałam że o tym zapomniała.
-Myszko....-musiałam pociągnąć nosem żeby uspokoić drżenia głosu.-Mała, ja cię nigdy nie zostawię. Harry mnie zabrał i ciebie też pewnie ktoś zabierze....
-Nie nikt mnie nie zabierze, ja chce z tobą!-Zaczeła mi się wyrywać aż w końcu się uwolniła spod mojego uścisku i wbiegła do środka budynku.
-Summer, tak jest od kiedy cię niema. Kiedy ktoś chce ją zaadoptować ona robi same złe rzeczy i mówi że chce z tobą, to my jej mówimy że ty byś tego chciała ale to i tak na nią nie działa nie wiem co się z nią dzieje.- Hannah spojrzała na mnie smutnymi oczami.
-Wytłumaczę jej to. A teraz może mnie wpuścisz?-Spytałam i się uśmiechełam.
-No pewnie, boże zapomniałam, wchodź, już!- Nkarzyczała na mnie i wręcz wepchneła mnie do środka.
-No okej ale nie tak agresywnie.
-Dobra
Kiedy weszłyśmy do srodka od razu usłyszałam wiele krzyków miedzyinnymi ''Oddaj to moja zabawka'' ''Ty sie tym nie będziesz bawić'' ''ona woli mnie, nie ciebie'' I wiele wiele innych ale one juz są chyba od tych z mojego wieku.
-No chodz co tak stoisz, Emi i Cami na pewno się ucieszą.- Powiedziała z uśmiechem i poszła przed siebie, jak zgaduje że do salonu.
Stałam tak jeszcze torszkę, bo musiałam sie psychcznie przygotować na to co tam zastanę. Po wzięciu jeszcze paru wdechów i wydechów poszłam przed siebie prosto do salonu, skąd dobiegały te wszystkie hałasy. I się nie myliłam w salonie była większość sierocińca przez co moje oczy chyba wyglądały jak pięcio-złotówki.
-Patrzcie kto przyszedł!- Krzykenęła Hannah i zaraz oczy całej sali znalazły się na mojej osobie, jak po chwli i dzici. Jejku nie mogę uwierzyć że oni tak za mną tęsknili. Musiałam ukucnąć żeby nie upaść razem z nimi.
-Aż tak bardzo się za mną stęskniliście?- Spytalam ze śmiechem a za odpowiedź wziełam ich radosny śmiech.- Dobra kto mi powie gdzie jest Roise?- Spytałam po cichu żeby oni tylko mnie usłyszeli.
-Jest u siebie w pokoju ona zawsze tam siedzi.- Odpowiedziała mi Caren a ja się do niej uśmiechnełam, i spytałam ich czy mnie wreszcie puszczą a oni zrobili to natychmiastowo i odrazu wrócili do swoich zabaw.
Patrzałam przez chwile na nich z uśmiechem i poszłam na górę gdzie mieślił się pokój Roise. Po przekroczeniu progu jej pokoju widziałam........ tak naprawde nic nie widziałam, ciemność, no ale przecierz jest środek dnia jak to możlwe? Do piero po chwili usłyszałam cichy szkoch i on napewno należał do Roise bo ma sama pokój odkąd pamiętam.
Niepewnie podeszłam do jej łóżka i usiadłam na samym końcu i pogłaskałam jej plecki, bo leżałą do mnie tyłem.
-Roise myszko proszę nie płacz.- Mówiłam do niej cichym i spokojnym głosem ale ona nawet nie drgnęła tylko jej szkoch ucichł.- Mała powiedz co się stało a ja się dostosuje , naprawde tylko musisz powiedzieć.- Spróbowałam jeszcze razi i dopiero po chwili poczułam jak się przekręca na plecy i wtedy mogłam zobaczyć jej zapłakaną i smutną twarz.
-Przeplaszam..... ale ja.... nie chcę żebyś.... mnie zostawiała.
-Roise, skarbie pamiętasz co ci obiecałam? Że nigdy cię nie zostawię i dotrzymam obietnicy.
-A zabierzesz mnie kiedyś ze sobą?- Spytała się mnie swoim słodkim głosikiem, na co ja się tylko uśmiechnęłam po czym wiełam ja na ręce i zeszłam z nią na dół.
-AAAAAAAAAAAAA!- Najpierw usłyszałam piski a później dwie pary ramoin które mnie oplatają, i napewno gdybym nie trzyma Roise bym się z nimi wywróciła, ale one od zawsze są takie.
Coś czuję że to będzie bardzo długi dzień, chociarz ledwo co się zaczą.
A/N: Rozdział jest tak jak napisałam troszkę po 13 ale wcześniej byłam jeszcze na mieście, i kupiłam sobie ''Zniszcz ten dziennik''! Tylko mój jest po angielsku i większości nie rozumiem ale mam nadzieje że mama i wytłumaczy i chyba sama sobie to kupi ;p.
NASTĘPNY RZDZIAŁ BĘDZIE GDZIEŚ
ŚRODA/ CZWARTEK BO MAM JUŻ LEKKI
ZARYS TEGO CO BĘDZIE TO TYLKO TO
PODSZLIFIUJE I DODAM W WEEKEND.
YYYM TAK ROZDZIAŁY BĘDĄ DWA RAZY W TYGODNIU BO NIE MAM AŻ TYLE NAUKI JAK NA POCZĄTKU ROKU I JUZ NIE MUSĘ SIĘ UCZYĆ JĘZYKA TO JEST MI LEPIEJ.
DO NASTĘPNEGO ;3
Kiedy weszłyśmy do srodka od razu usłyszałam wiele krzyków miedzyinnymi ''Oddaj to moja zabawka'' ''Ty sie tym nie będziesz bawić'' ''ona woli mnie, nie ciebie'' I wiele wiele innych ale one juz są chyba od tych z mojego wieku.
-No chodz co tak stoisz, Emi i Cami na pewno się ucieszą.- Powiedziała z uśmiechem i poszła przed siebie, jak zgaduje że do salonu.
Stałam tak jeszcze torszkę, bo musiałam sie psychcznie przygotować na to co tam zastanę. Po wzięciu jeszcze paru wdechów i wydechów poszłam przed siebie prosto do salonu, skąd dobiegały te wszystkie hałasy. I się nie myliłam w salonie była większość sierocińca przez co moje oczy chyba wyglądały jak pięcio-złotówki.
-Patrzcie kto przyszedł!- Krzykenęła Hannah i zaraz oczy całej sali znalazły się na mojej osobie, jak po chwli i dzici. Jejku nie mogę uwierzyć że oni tak za mną tęsknili. Musiałam ukucnąć żeby nie upaść razem z nimi.
-Aż tak bardzo się za mną stęskniliście?- Spytalam ze śmiechem a za odpowiedź wziełam ich radosny śmiech.- Dobra kto mi powie gdzie jest Roise?- Spytałam po cichu żeby oni tylko mnie usłyszeli.
-Jest u siebie w pokoju ona zawsze tam siedzi.- Odpowiedziała mi Caren a ja się do niej uśmiechnełam, i spytałam ich czy mnie wreszcie puszczą a oni zrobili to natychmiastowo i odrazu wrócili do swoich zabaw.
Patrzałam przez chwile na nich z uśmiechem i poszłam na górę gdzie mieślił się pokój Roise. Po przekroczeniu progu jej pokoju widziałam........ tak naprawde nic nie widziałam, ciemność, no ale przecierz jest środek dnia jak to możlwe? Do piero po chwili usłyszałam cichy szkoch i on napewno należał do Roise bo ma sama pokój odkąd pamiętam.
Niepewnie podeszłam do jej łóżka i usiadłam na samym końcu i pogłaskałam jej plecki, bo leżałą do mnie tyłem.
-Roise myszko proszę nie płacz.- Mówiłam do niej cichym i spokojnym głosem ale ona nawet nie drgnęła tylko jej szkoch ucichł.- Mała powiedz co się stało a ja się dostosuje , naprawde tylko musisz powiedzieć.- Spróbowałam jeszcze razi i dopiero po chwili poczułam jak się przekręca na plecy i wtedy mogłam zobaczyć jej zapłakaną i smutną twarz.
-Przeplaszam..... ale ja.... nie chcę żebyś.... mnie zostawiała.
-Roise, skarbie pamiętasz co ci obiecałam? Że nigdy cię nie zostawię i dotrzymam obietnicy.
-A zabierzesz mnie kiedyś ze sobą?- Spytała się mnie swoim słodkim głosikiem, na co ja się tylko uśmiechnęłam po czym wiełam ja na ręce i zeszłam z nią na dół.
-AAAAAAAAAAAAA!- Najpierw usłyszałam piski a później dwie pary ramoin które mnie oplatają, i napewno gdybym nie trzyma Roise bym się z nimi wywróciła, ale one od zawsze są takie.
Coś czuję że to będzie bardzo długi dzień, chociarz ledwo co się zaczą.
A/N: Rozdział jest tak jak napisałam troszkę po 13 ale wcześniej byłam jeszcze na mieście, i kupiłam sobie ''Zniszcz ten dziennik''! Tylko mój jest po angielsku i większości nie rozumiem ale mam nadzieje że mama i wytłumaczy i chyba sama sobie to kupi ;p.
NASTĘPNY RZDZIAŁ BĘDZIE GDZIEŚ
ŚRODA/ CZWARTEK BO MAM JUŻ LEKKI
ZARYS TEGO CO BĘDZIE TO TYLKO TO
PODSZLIFIUJE I DODAM W WEEKEND.
YYYM TAK ROZDZIAŁY BĘDĄ DWA RAZY W TYGODNIU BO NIE MAM AŻ TYLE NAUKI JAK NA POCZĄTKU ROKU I JUZ NIE MUSĘ SIĘ UCZYĆ JĘZYKA TO JEST MI LEPIEJ.
DO NASTĘPNEGO ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz