Stałam i patrzyłam sie na Harr'ego a on w tym czasie na mnie. Nie wiedziałam jak mam sie zacjowac bo stalam przed nim w jego za dóżej bluzce i majtkach.
To chyba nie jest dobre, prawda?
To chyba nie jest dobre, prawda?
Przestępywałam z nogi na noge nie mogąc wymyśleć co mogę powiedzieć lub zrobić, ale moje zdenerwowanie chyba jest bardzo widoczne bo Harr'y postanowił przerwać tą ciszę.
-Sammer wiem że możesz być na mnie zła, nie chcieć sie do mnie odzywać, albo mnie znać ale ja naprawde nie chciałem na ciebie wtedy nakrzyczeć dostałem.....- nie dokończył bo szybko do niego podbiegłam i wpadłam w jego ramiona.
-Nie chce twoich wyjaśnień. Poprostubjeśli coś złego sie dzieje to mi powoedz dobrze?- spytałam w jego ramie a za odpowiedź wziełam to że jeszcze mocniej mnie przytulił
~*~
Była właśnie pora kolacji a ja z Harry'm byliśmy w kuchni gdzie on robił dla nas jedzenie a ja (łaskawie za jego pozwoleniem) siedziałam na blacie i co chwila podkradałam coś.
-No i właśnie dlatego nie chciałem żebyś tu siedziała bo ciągle mi podkadasz i będzie mniej dla nas.
-Nowlaśnie mniej dla NAS to ty będziesz głodował a nie ja bo teraz zjem.- powiedziałam z uśmiechem i wystawiłam mu język.
-Ty nie bądź taka mądra jak ja nie będę jadł to kto cie będzie woził do szkoły, albo do sklepu?
-Zapomniałeś że masz szofera który może mie zawieść gdzie będę chciała?- jak tylko to powiedziałam od razu mina mu zrzedła a ja uśmiechnełam się złośliwie.
-Ale mogę mu też powiedzieć żeby ciebie nigdzie nie woził.- powiedział po czym uśmiechnął się szeroko chyba myśląc że w jakiś sposób to na mnie zadziała ale chyba za bardzo sie przecenił bo ja tylko patrzałam na niego z miną typu 'WTF?'
-Zapomniałeś że moge jeździć autobusem? Wcześniej nim jeździłam to teraz nic mi sie nie stanie jak sobie nim jeszcze pojerzdże.
-Dobra nie naskakuj na mnie tak- powiedzialał ze śmiechem i wrócił do kończenia jedzenia a ja w tymczasie poszłam nakryć do stołu.
Po skończeniu kolacji poszlam do pokoju a że myłam sie wcześniej odrazu poszłam spać myśląc co przyniesie jutro.
-Sammer wiem że możesz być na mnie zła, nie chcieć sie do mnie odzywać, albo mnie znać ale ja naprawde nie chciałem na ciebie wtedy nakrzyczeć dostałem.....- nie dokończył bo szybko do niego podbiegłam i wpadłam w jego ramiona.
-Nie chce twoich wyjaśnień. Poprostubjeśli coś złego sie dzieje to mi powoedz dobrze?- spytałam w jego ramie a za odpowiedź wziełam to że jeszcze mocniej mnie przytulił
~*~
Była właśnie pora kolacji a ja z Harry'm byliśmy w kuchni gdzie on robił dla nas jedzenie a ja (łaskawie za jego pozwoleniem) siedziałam na blacie i co chwila podkradałam coś.
-No i właśnie dlatego nie chciałem żebyś tu siedziała bo ciągle mi podkadasz i będzie mniej dla nas.
-Nowlaśnie mniej dla NAS to ty będziesz głodował a nie ja bo teraz zjem.- powiedziałam z uśmiechem i wystawiłam mu język.
-Ty nie bądź taka mądra jak ja nie będę jadł to kto cie będzie woził do szkoły, albo do sklepu?
-Zapomniałeś że masz szofera który może mie zawieść gdzie będę chciała?- jak tylko to powiedziałam od razu mina mu zrzedła a ja uśmiechnełam się złośliwie.
-Ale mogę mu też powiedzieć żeby ciebie nigdzie nie woził.- powiedział po czym uśmiechnął się szeroko chyba myśląc że w jakiś sposób to na mnie zadziała ale chyba za bardzo sie przecenił bo ja tylko patrzałam na niego z miną typu 'WTF?'
-Zapomniałeś że moge jeździć autobusem? Wcześniej nim jeździłam to teraz nic mi sie nie stanie jak sobie nim jeszcze pojerzdże.
-Dobra nie naskakuj na mnie tak- powiedzialał ze śmiechem i wrócił do kończenia jedzenia a ja w tymczasie poszłam nakryć do stołu.
Po skończeniu kolacji poszlam do pokoju a że myłam sie wcześniej odrazu poszłam spać myśląc co przyniesie jutro.
*Rano*
Obudził mnie zapach smażonych naleśników a moje kubki smakowe od razu zaczeły wariować. Szybko podniosłam się z łóżka naciagnełąm na siebie dresy (które również zabrałam Hazz'ie) i szybko zeszłam na dół.
Kiedy weszłam do kuchni pierwsze co ujrzałam to Hazz'a przy kuchence robiącego naleśniki i podspiewującego sobie pod nosem, to jest takie słodkie że usmiechnełam się pod nosem.
-O, moja księżniczka już wstała, wyspałaś się?- spytał kiedy odwrócił się w moją stronę.
-Tak, trochę dziwne bo jest...... 10?! Czemu mnie nie obudziłeś wcześniej?!-spytałam bo, okej może w ostatnie dni spałam dosyć długo ale powinien mnie obudzić.
-Miałem zamiar obudzić cię godzinę wcześniej ale tak słodko spałaś że nie miałem serca.- odpowiedział i zrobił oczy kota ze shreka.
-Nie myśl że te maślane oczy ci coś dadzą bo Roise robiła je cały czas.- Kiedy se przypomniałam o mojej malutkiej dziewczynce odrazu się usmiechnełam pod nosem.
-To ta mała z sierocińca tak?
-Nom, mogłabym dziś tam pojechać? Chciałabym zrobić im wszytskim niespodzianke i a wiem że Roise je uwielbia, a i przed tym będę musiała jeszcze do sklepu.
-No okej, bo i tak muszę pojechać do biura. Tylko po co do sklepu?- Spytał nakładając naleśniki na talerze.
-Chce coś kupić dla Roise, i Emily za niedługo ma urodziny więc chce dać jej wcześniej prezent bo robimy tak zawsze.- wytłumaczyłam wyjmując z szafki nutelle i jakieś dżemy.
-Wiesz że mi to nie przeszakdza tylko jakbyś chciała żebym cię zawiózł to muszisz się pośpieszyć bo ja na 13 muszę być w biurze.
-Jest okej moge jechać autobusem albo poprosić Riley'a żeby mnie zawiózł.
-No dobra ja ide się przebrać a ty jedz, pa.- złożył pocałunek na czubku mojej głowy a u mnie w brzychu poczułam 'motylki'
Co jest do cholery?!
-Nom pa.- Posłałam w jego stronę uśmiech i wróciłam do jedzenia.
W czasie kiedy wszystko zjadłam Harry zdążył już wyjść więc odrazu poszłam do swojego pokoju i wybrałam strój po czym zeszłam na dół i poszłam do pokoju Riley'a, zapukałam i kiedy usłyszałam 'proszę' weszłam.
-Rile'y mozesz mnie podwieźć do centrum handlowego? -Spytałam mężczyznę który lezał na łóżku i oglądał coś w telewizji.
-No jasne, daj mi dziesięć minut tylko się przebiore.-Powiedział po czym wstał z łóżka i podszedł do szafy a ja wyszłam i poszłam zaczekać w salonie.
Nie czekałam na niego długo ale kiedy tylko przyszedł od razu poszliśmy do garażu i wśiedliśmy do jednego z aut.
-To do którego centrum mam cię zabrać?- Spytał wyjeżdżając na ulice.
-Tego najbliższego muszę kupić prezent koleżance a później już pojade autobusem.
-Nie będziesz się tłukła autobusami, poczekam na ciebie i cię zawioze.- powiedział cały czas patrząc w przednią szybę.
-No okej
Do centrum dojechaliśmy w jakieś 20 minut, Riley powiedział że poczeka w aucie a ja poszłam do sklepu, miałam jeszcze pieniądze które dał mi Harr'y więc jest dobrze.
Njapierw poszłam do sklepu z zabawkami gdzie kupiłam Roise pluszowego misia a następnie poszłam do jubilera po branzoletkę i wisiorek dla Ems.
Wyrobiłam się w ztym w pół godziny więc nie muszę się martwić że Riley będzie dłygo czekać. Kiedy doszłam do samochodu włożyłam zakupy do bagażnika i sama wsiadłam na przednie miejsce pasażera.
-To gdzie teraz?-Spytał Riley odpalając auto i odwracając się do mnie.
-Do domu dziecka tego co w nim byłam.- Wiedziałam że będzię wiedział gdzie ma iść bo już pierwszego dnia Harry powiedział mu na jakiej ulicy jest.
A/N: Hejooo ;3 To jest już edytowany bo tamten był na tel więć był krótki pff, mega krótki (myślałam że jest dłuższy dlatego go dodałam) Ymmmm wiem że nie napisałam w ten weekend i chyba też w następny ale myślałam że tamten tydzień będe miała taki 'lżejszy' bo nie miałam szkoły ale ciągle musiałam coś robisz więc nie mogłam....
Do następnego misie ;33
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz