środa, 10 grudnia 2014
Rozdział 9 cz.1
niedziela, 16 listopada 2014
Rozdział 8.
Riley pojechał już 10 minut temu a ja nadal stoje przez bramą do wejścia i czekam nwet nie wiem na co. Dlaczego ja się tak stresuję i czym? Tym że zobaczę ich po tak długiej rozłące? A może tym że zobaczę Jake'a po tym jak się pokłuciliśmy i od tamtej pory nie rozmawialiśmy? Przecież on mi zawsze wybaczał jestem dla niego jak młodsza siostra....
Kiedy weszłyśmy do srodka od razu usłyszałam wiele krzyków miedzyinnymi ''Oddaj to moja zabawka'' ''Ty sie tym nie będziesz bawić'' ''ona woli mnie, nie ciebie'' I wiele wiele innych ale one juz są chyba od tych z mojego wieku.
-No chodz co tak stoisz, Emi i Cami na pewno się ucieszą.- Powiedziała z uśmiechem i poszła przed siebie, jak zgaduje że do salonu.
Stałam tak jeszcze torszkę, bo musiałam sie psychcznie przygotować na to co tam zastanę. Po wzięciu jeszcze paru wdechów i wydechów poszłam przed siebie prosto do salonu, skąd dobiegały te wszystkie hałasy. I się nie myliłam w salonie była większość sierocińca przez co moje oczy chyba wyglądały jak pięcio-złotówki.
-Patrzcie kto przyszedł!- Krzykenęła Hannah i zaraz oczy całej sali znalazły się na mojej osobie, jak po chwli i dzici. Jejku nie mogę uwierzyć że oni tak za mną tęsknili. Musiałam ukucnąć żeby nie upaść razem z nimi.
-Aż tak bardzo się za mną stęskniliście?- Spytalam ze śmiechem a za odpowiedź wziełam ich radosny śmiech.- Dobra kto mi powie gdzie jest Roise?- Spytałam po cichu żeby oni tylko mnie usłyszeli.
-Jest u siebie w pokoju ona zawsze tam siedzi.- Odpowiedziała mi Caren a ja się do niej uśmiechnełam, i spytałam ich czy mnie wreszcie puszczą a oni zrobili to natychmiastowo i odrazu wrócili do swoich zabaw.
Patrzałam przez chwile na nich z uśmiechem i poszłam na górę gdzie mieślił się pokój Roise. Po przekroczeniu progu jej pokoju widziałam........ tak naprawde nic nie widziałam, ciemność, no ale przecierz jest środek dnia jak to możlwe? Do piero po chwili usłyszałam cichy szkoch i on napewno należał do Roise bo ma sama pokój odkąd pamiętam.
Niepewnie podeszłam do jej łóżka i usiadłam na samym końcu i pogłaskałam jej plecki, bo leżałą do mnie tyłem.
-Roise myszko proszę nie płacz.- Mówiłam do niej cichym i spokojnym głosem ale ona nawet nie drgnęła tylko jej szkoch ucichł.- Mała powiedz co się stało a ja się dostosuje , naprawde tylko musisz powiedzieć.- Spróbowałam jeszcze razi i dopiero po chwili poczułam jak się przekręca na plecy i wtedy mogłam zobaczyć jej zapłakaną i smutną twarz.
-Przeplaszam..... ale ja.... nie chcę żebyś.... mnie zostawiała.
-Roise, skarbie pamiętasz co ci obiecałam? Że nigdy cię nie zostawię i dotrzymam obietnicy.
-A zabierzesz mnie kiedyś ze sobą?- Spytała się mnie swoim słodkim głosikiem, na co ja się tylko uśmiechnęłam po czym wiełam ja na ręce i zeszłam z nią na dół.
-AAAAAAAAAAAAA!- Najpierw usłyszałam piski a później dwie pary ramoin które mnie oplatają, i napewno gdybym nie trzyma Roise bym się z nimi wywróciła, ale one od zawsze są takie.
Coś czuję że to będzie bardzo długi dzień, chociarz ledwo co się zaczą.
A/N: Rozdział jest tak jak napisałam troszkę po 13 ale wcześniej byłam jeszcze na mieście, i kupiłam sobie ''Zniszcz ten dziennik''! Tylko mój jest po angielsku i większości nie rozumiem ale mam nadzieje że mama i wytłumaczy i chyba sama sobie to kupi ;p.
NASTĘPNY RZDZIAŁ BĘDZIE GDZIEŚ
ŚRODA/ CZWARTEK BO MAM JUŻ LEKKI
ZARYS TEGO CO BĘDZIE TO TYLKO TO
PODSZLIFIUJE I DODAM W WEEKEND.
YYYM TAK ROZDZIAŁY BĘDĄ DWA RAZY W TYGODNIU BO NIE MAM AŻ TYLE NAUKI JAK NA POCZĄTKU ROKU I JUZ NIE MUSĘ SIĘ UCZYĆ JĘZYKA TO JEST MI LEPIEJ.
DO NASTĘPNEGO ;3
sobota, 15 listopada 2014
Info o rozdziale
Rozdział będzzie jutro jakoś o 13 albo troszkę później
bo wceśniej nie będę miała czasu ;*
środa, 5 listopada 2014
Rozdzial 7
To chyba nie jest dobre, prawda?
-Sammer wiem że możesz być na mnie zła, nie chcieć sie do mnie odzywać, albo mnie znać ale ja naprawde nie chciałem na ciebie wtedy nakrzyczeć dostałem.....- nie dokończył bo szybko do niego podbiegłam i wpadłam w jego ramiona.
-Nie chce twoich wyjaśnień. Poprostubjeśli coś złego sie dzieje to mi powoedz dobrze?- spytałam w jego ramie a za odpowiedź wziełam to że jeszcze mocniej mnie przytulił
~*~
Była właśnie pora kolacji a ja z Harry'm byliśmy w kuchni gdzie on robił dla nas jedzenie a ja (łaskawie za jego pozwoleniem) siedziałam na blacie i co chwila podkradałam coś.
-No i właśnie dlatego nie chciałem żebyś tu siedziała bo ciągle mi podkadasz i będzie mniej dla nas.
-Nowlaśnie mniej dla NAS to ty będziesz głodował a nie ja bo teraz zjem.- powiedziałam z uśmiechem i wystawiłam mu język.
-Ty nie bądź taka mądra jak ja nie będę jadł to kto cie będzie woził do szkoły, albo do sklepu?
-Zapomniałeś że masz szofera który może mie zawieść gdzie będę chciała?- jak tylko to powiedziałam od razu mina mu zrzedła a ja uśmiechnełam się złośliwie.
-Ale mogę mu też powiedzieć żeby ciebie nigdzie nie woził.- powiedział po czym uśmiechnął się szeroko chyba myśląc że w jakiś sposób to na mnie zadziała ale chyba za bardzo sie przecenił bo ja tylko patrzałam na niego z miną typu 'WTF?'
-Zapomniałeś że moge jeździć autobusem? Wcześniej nim jeździłam to teraz nic mi sie nie stanie jak sobie nim jeszcze pojerzdże.
-Dobra nie naskakuj na mnie tak- powiedzialał ze śmiechem i wrócił do kończenia jedzenia a ja w tymczasie poszłam nakryć do stołu.
Po skończeniu kolacji poszlam do pokoju a że myłam sie wcześniej odrazu poszłam spać myśląc co przyniesie jutro.
niedziela, 26 października 2014
Rozdział 6
-No to nie wiem co chcesz porobić ja jestem zajęty.
Teraz siedzi na fotelu patrząć w monitor od komputera, przy okazji mordując go wzrokiem i ciągle głośno oddychał. Nie chciałam go tak rozwścieczyć. Ba! Ja nawet wcale nie chciałam go wkurzyć! Nie chciałam też znowu się bać. Tak boję sie, boję się tego że mnie odda bo chociarz że jestem u niego tylko kilka dni to zdązyłam go trochę poznać i przyzwyczaić się do jego obecności, do tego że ktoś się mną opiekuję i to nie jest jakaś opiekunka z sierocińca.
niedziela, 12 października 2014
Rozdział 5.
Zostałam bezczelnie obudzona przez słońce wdzierające się do mojego pokoju. Powoli podniosłam powieki odsłąniając moje oczy ale zaraz je znów zamknełam przez to że słońce mnie tak raziło. Za chwilę znowu podniołam swoje powieki i od razu poszłam zasłonić rolety które tak strasznie nie pozwalały mi spać.
Później już nie chciało mi się spać więc poszłam na dół. Najpierw poszłam do salonu i spojrzałąm na zegarek wiszący na ścianie który wskazywał godzinę 09:30. Może dla niektórych to wcześnie ale jak na mnie to jest późno i to chyba zasługa tego mega wygodnego łóżka.
Gdy weszłam do kuchni w oczy od razu zucił mi się Harry który stał przy kuchence i coś gotował tylko nie byłam pewna co. Wygladał bardzo seksownie i to musiałam przyznać-zwykłe dresy, które luźno zwisały mu na biodrach, i tors bez koszulki na którym można było zobaczyć liczne tatuaże.
To chyba dlatego zawsze nosi coś z dlugimi rękawami.
Najbardziej ciekawiło mnie to czy każdy z nich ma znaczenie a jak tak to jakie, bo na pewno każdy z nich miał swoją historię. Dopiero teraz usłyszałam jak nuci pod nosem cicho puszczaną piosenkę w radio. uśmiechnełam się na ten widok, bo chociarz że jest wysoko cenionym biznesmenem to potrafi być zwyczajny- i taki jest chyba najlepszy.
-O! Już wstałaś?- Spytał kiedy tylko się odwrucił i mnie zobaczył po czym się do mnie uśmiechnął.
No jasne idiotko że do ciebie, bo tylko ty tu jesteś!-Czasem naprawdę mam dość tego głosiku.
-Tak, jakiś czas temu.- Odpowiedziałam zgodnie z prawdą i podeszłam do wyspy kuchennej żeby przy niej usiąść.
-No okej, zaraz będzie śniadanie.- Odpowiedział po czym znowu odwrócił się do mnie tyłem a ja mogłam podziwiać jego umięśnione plecy.
-Co jest na to śniadanie panie kucharzu?- Spytałam ze śmeichem.
-Naleśniki, wiem nic oryginalnego ale Tess'a się rozchorowała i...
-Jaka Tess's?- Przerwałam mu w połowie zdania ale co miałam zrobić kiedy nie wiedziałam kim jest ta kobieta?
-To moja kucharka...-Znowu mu przerwałam ale nie mogłam się powstrzymać.
-To ty masz kucharkę?!
-No tak...... A co nie spodziewałaś się?- Zapytał a po chwili usłyszałam jego śmiech
Tak jasne śmiej się ze mnie....
-Nie no, ale po co ci ? Sam mi się chwaliłeś że swietnie gotujesz.- Powiedziałam troszkę speczona.
-Wiem ale jak rano zaśpię i potrzebuje czegoś na szybko a sam nie mam czasu żeby sobie zrobić to Tessa mi robi, a poza tym mogę się jej poradzić w każdej sprawie jest swietna.
-To czemu się z nią nie umówisz?- Spytałamłam a on wybuchął śmiechem.-Co jest w tym takie smieszne?
-Nie no przepraszam...hahahha... ale jakbym chciał to ona mogłąby być moją babcią Sam.- Powiedział nie przestając się śmiać a ja poczułam jak moje poliki robią się gorące.
-Sorki. Nie wiedziałam.
-Ej nic się nie stało, już jedz i pojedziesz ze mną do pracy.
-Po co mam iść z tobą do parcy?
-Muszę tam na chwilę podjechać, a chyba nie chcesz zostać sama w domu?
-No ok.
Gdy tylko zdjadłąm to podziękowałam i jak najszybciej pobiegłam do mojego pokoju.
I właśnie teraz kiedy stoje przed szafą i mam taki sam dylemat jak każda dzieczyna "Co mam założyć''.
Po długim czasie zastanawiania się wziełam potrzebne ubrania i poszłam do łazienki się przebrać i umalować.
Gdy byłam gotowa, zeszłam na dół gdzie na kanapie siedział Harry.
-Już jestem.- Jakimś cudem wydusiłam to z siebie ale nie mogłam się wysłowić! On za taki wygląd powinien iść do więzienia.
-O to dobrze to jak idziemy?-Spytał wstając z kanapy i podchodząc do mnie.
-Tak jasne możemy iść.
Tak jak odpowiedziałam tak zrobilismy. Poszliśmy do garażu a tam stało pełno aut- od eleganckich po zwykłe a'la rodzinne. Harry podszedł do auta, z tego co zobaczyłam to jest to audi, chyba jedyne auto jakiego markę potrafię rozpoznać.
-Wsiadzasz czy idziesz na piechotę?- Harry zapytał mnie rozbawionym głosem a ja dopiero teraz ocknełam się z rozmysleń.
-Yyym, tak jasne.- Nic już więcej nie powiedziałam tylko wsiadłam do auta, zapiełam pasy i czekałam aż Harry ruszy.
-Ostatnio ciągle o czymś myslisz.-Harry przerwał ciszę panującą w aucie-Mam nadzieję że mnie nie zabijasz?-Spytał z smiechem.
-No nie wiem, to bardzo dobry pomysł- Odpowiedziałam po czym odwróciłam się do niego z uśmiechem ale on miał oczy zwrócone w stonę przedniej szyby, ale zauważyłam mały uśmiech na jego malinowych wargach.
-A dlaczego niby masz mnie zabijać?
-Nie wiem to był twój pomysł.
-Ha ha ha bardzo smieszne. Ale naprawdę Summi co się dzieje? Wiesz że się tylko martwię.
-Tak wiem, poprostu to wszystko jest dla mnie inne. Wiesz te drogie ciuchy, auta, ochrona, kucharki to jest inne i nadal nie mogę się z tym oswoić.
-Wiem że to dla ciebie zmiana ale wiesz że chciałem dla ciebie lepiej.- Powiedział po czym spojrzał na mnie, bo staliśmy na światłach.
-Tak wiem, i dziękuje ci za to co dla mnie robisz.-Odpowiedziałam z uśmiechem i po chwili poczułam jak samochód znowu się zatrzymuje tym razem nie na siwtłach ale pod firmą, Był to wielki oszklony budynek gdzię z przodu pisało ''Styles Shades Records''.
-No to jesteśmy na miejscu.- Powiedział po czym wyszedł i zaraz znalazł się przy moich drzwiach otwierając je.
-Dziękuję.- Posłałam w jego stronę niesmieły usmiech i odwruciłąm się w stronę firmy.
Tak to będzie długi dzień.
A/N: Hejoo ;* jak rozdział ? Dla mnie jest Taki sobie ale opinię zostawiam wam :)
I Postaowiłam 2 rzeczy :
1. Rozdziały będą się pojawiały co tydzień w weekend. Juhuu ;)
2. Dodam zakładkę okolica, więc tam znajdziecie jak wyglądają wszytskie pokoje w domy, auto Hazzy, biuro w srodku i na zewnątrz i nowe miejsca ;3
Do następnego ;333
sobota, 4 października 2014
Rozdział 4
Rano jak wstałam troszkę się wystraszyłam że nie jestem w swoim pokoju w sierocińcu ale jak przypomniałam sobie co się wczoraj wydarzyło to uśmiech sam pojawił mi się na ustach
Wstałam z łóżka i podeszłam do okna zobaczyć jaka jest pogoda, odsłoniałam rokety a na moją twarz od razu załeły padać promienie słońca. Ciepły Londyn to, to czego potrzbuje
-powiedziałam sobie w myślach. Podeszłam do szafy i wybrałam zwiewną bluzkę z numerek ''36'' krótkie spodenki z włosów zrobiłam lużniego koka i poszłam na dół.
Jak już zeszłam to nie zobaczyłam Harr'ego ale ,może jeszcze śpi więc poszłam do kuchni zrobił dal nas śniadanie, gdy już kończyłam usłyszałam że ktoś schodzi po schodach więc odwróciłąm się żeby zobaczyć kto to chociarz byłam pewna że to Harry i tak też było. Wszedł do kuchni w samych bokserkach i nie powiem ale ten widok bardzo mi się spodobał te wszytskie tatuaże.
-Na co sie tak patrzysz ?-Jego głos a później śmiech wybudził mnie z transu, oczywiście od razu się zarumieniłam.
-Przepraszam- Powiedziałam cichym głosem. No myślałam że sie tam pod ziemię zapadne!
-Ej mała nic się nie stało- W mgnieniu oka znalazł się koło mnie i mnie przytulił a ja się w niego wtuliłam- Nie masz mnie za co przypraszać nic się nie stało- odsunął się troszke odemnie żeby na mnie spojrzeć- nic sie nie stało nie musisz się martwić- Powiedział po czcym się uśmiechął a ja automatycznie zrobiłam to samo.
Kurde co z tobą jest dziewczyno ?!
-Zrobiłam śniadanie, siadaj, mam nadzieje że lubisz jajecznicę bo na nic innego nie miałam pomysłu- powiedziałam kiedy podawałam mu jedzenie.
-Moje ulubione.- Powiedział i posłał mi usmiech i zaczął jeść - a ty czemu nie jesz ?
-Już jadłam- Skłamałam ale co mam mu powiedzieć ''Jesten za gruba na jedzenie''? Przecierz bym dostała taki ochrzan że nie wyszłam bym z domu przez całe życie a zwłaszcza po tym co było rok temu...
-Summer.- Z zamysleń wyrwał mnie głos Harr'ego- wszytsko wporządku?
-Tak jasne- Odpowiedziałam i posłałam mu wymusozny uśmiech- Co dziś robimy?- Szybka zmiana tematu tak trzymaj Sam.
-Myślałem nad tym żeby gdzieś wyjśc, nie wiem może do kina, parku, naprawde nie wiem możesz wybrać.- Tak mówił że chciało mi się z niego śmieć i jak skończył to sam się s siebie zaśmiał.
-Możemy iśc do parku póki jest ciepło a do kina wieczorem.- Powiedziałam po zastanowiedziałam po zastanowieniu się..
-No to ja się tylko ubiorę i możwemy iść- Powiedział i już go nie było.
Jak zanosiłam naczynia do zmywarki spojrzałam na zegarek i aż się przeraziłam bo była już 12;00 czyli musiałam spać jakoś do 11;00. Nigdy tak długo nie spałam.
Po tym jak powkładałam naczynia do zmywarki i czekałam na Harr'ego który szybko zszedł ubrany w czarne rórki z rozcięciami na kolanach i bluzka z Ramores i czarne vansy. Uśmiechnełam się ze chociarz ze jest wielkim prezesem to potrafi ubrać się jak nastolatek.
-Co się tak usmiechasz?- Spytał też z uśmiechem.
-Taki styl bardziej ci pasuje- Powiedziałam i sama poszłam ubarć buty i także ubrałam vansy.
-Odgapiasz odemnie- Powiedział z usmiechem.
-Nie odgapiam poprostu chce żebyśmy fajnie wyglądali.
-Tak jasne ale ok choć już.- Jak powiedział tak zobiliśmy i już po chwili wyszliśmy na ulice Londynu.
-Lubisz mnie?- Jego pytanie przerwało ciszę która panowałą między nami.
-Skąd to pytanie?- Pyatm ze zdziwieniem i patrzę na niego.
-Nie wiem możesz mieć mi za złe że zabrałem cie od przyjaciół.
-Nie mam ci tego za złe. Jeśli mam być szczera to na początku miałam, ale to tylko dla tego poprostu nie byłam nastawiona na to ze ktokolwiek mnie adoptuje a tym bardziej ty, bo to była dla mnie nie normalne. I masz racje nie lubię cie- Powiedziałam ale kiedy zobaczyła jego smutną minkę uśmiechnełąm się i koontynowałąm- Uwielbiam cię. Nie za to że mieszkam w pałacu tylko dla tego że zabrałeś mnie z tego miejsca, że nie muszę się martwić co zorbię jak już skończę te 21 lat, gdzie pójdę i takie.- Skończyłąm i zatrzymałam sie żeby zobaczyć jego reakcję a ona uśmiechął się i mnie przytulił.
-Bardzo się ciesze. Ja też cie uwielbiam bo jak zoabczyłem cię taką wystraszoną małą dziewczynkę...
-Ej nie byłąm taka małą miałąm 14 lat!- Powiedziałam ze śmiechem i dałąm mu kontynuować.
-Non więc jak zobaczyłem cię taką wystaszoną to powiedziałem że zrobię wszystko żebyś nie byłą jużn taka jak w tamtym momencie i chyba mi się udało.- Powiedział i spojrzał mi w oczy.
-Udało ci się o za to ci dziękuję- Usmiechnęąłm sie do niego i pociągnełam go na plac zabaw gdzie spędziliśmy prawie cały dzień. Tak tego mi było trzeba dzień zabawy i nie przejmowania się niczym.
Około 18 wruciliśmy do domu a ja byłam tak padnięta że to Harry niósł mnie do domu ale to chyba nie jest potrzebne. no więc jak wruciliśmy to nie miałąm na nic siły tylko od razu połozyłąm się na kanape.
-Może dziś odpóścimy sobie te kino?- usłyszałam głos Hazzy i tylko odpowiedziałam mu krótkim ''Yhym'' w poduszkę.- A co to pani Horan nie ma na nic siły?- Spytał i zaśmiał się zemnie a ja automatycznie odwruciła głowę w jego stronę i popatrzałam na niego z miną ''Are you kinnding me?''
-Nie jak chcesz to możemy jeszcze coś porobić- Powiedziałam normalnym głosem bo naprawdę nie byłam spiąca.
-No to co chcesz porobić?- Spytał i usiadł na fotelu naprzeciwko kanapy.
-Nie wiem możemy pooglądać jakiś film z tego co widzę masz ich bardzo dużo.- Powiedziałam i się zaśmiałąm
Boże dziewczyno co ty msasz dziś z tym smiechem?
- No to ty wubierz a ja zrobię coś do jedzenia.- Powiedział i poszedł do kuchni a ja stanęłam przed półką z płytami których było prawie sto a może nawet i ponad. Nie wiedziałam co mam wybramć ale w oczy obił mi się tytuł filmu który na pewno musze z nim obejrzec a międzyinnymi był to ''Titanic''. Z szyderczym uśmiechem na ustach włożyłam film do odtwarzacza i czekałam na Hazzę żeby to właczyć. Znowu nie musiłam na niego długo czekać bo przyszedł po pięciu minutach z różnymi słodyczmi i takimi innymi.
Bedziesz gruba.
Czasem nienawidze tego głosiku w mojej głowie ale teraz nie będę się nim przejmować.
-To co oglądamy?- Spytał Hazz kiedy ułozył sie wygodnie na kanapie.
-Fajne coś, a i gdzie jest dal mnie miejsce?- Spytałam bo położył się na całej kanapie.
-No choć poleżysz zemną.- Powiedział i posunął się troszkę wgłąb kanapy.
-No ok.-Podeszłam do niego z pilotem i kiedy się ułozyłam to włączyłam film, kiedy Harry zobaczył tytuł zaczął szukać pilota ale ja go połozyłam tak żeby go nie dosięgnął.
-No dawaj będzie fajnie- Powiedziałam i zaczęłam oglądać, i tak szczeże to nie wiedziałam jak oglądał bo po kilku minuatch usnełam i przebudziłam sie kiedy ktoś kładł mnie na łóżku, otworzyłam lekko oczy i zobaczyłąm Harr'ego który pochylał się nademną.
-Dobranoc księżniczko.- Powiedział, pocałował mnie w czoło i wyszedł a ja nie miałąm za bardzo sily na przebranie się ani na myślenie o tym co się stało bo od razu odpłynełam do krainy snów.
A/N: No więc z tego jestem chyba najbrdziej zadowolona, wiem że nic się nie dzieje ale poprostu musiałam coś dodać bo bym nie wytrzymała i nwet nie wiecie ile razy siedziałam przed laptopem albo przed komórką i chciałam coś napisać ale jakis głos w głowie mówił mi żebym tego nie robiła bo to zniszczę i poprostu nie chciałąm. Ale teraz mam już pomysły na dalsze rozdziały i będzie bardzo ciekawie. ;)
niedziela, 7 września 2014
Rozdział trzeci.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Rozdział drugi.
-Ale jak to że on chce cię adoptować?- Spytała Cam kiedy po tamtym zdarzeniu ona Emi i Jake pomagali mi się pakować.
-Nie wiem Cam ale na pewno będę was odwiedzać.- Odpowiedziałam jej z uśmiechem który oczywiście był udawany.
-No tak, ale to nie to samo co mieć cię zaraz obok.- Odezwała się pierwszy raz od jakiegoś czasu Emi.
-No myślałem że ten Styles jest mądrzejszy.- Powiedział Jake i nie dziwię się mu że tak reaguje od zawsze traktował mnie jak swoją młodszą siostrzyczkę.
-Wiem ale jakoś sobie poradzimy co nie?- Spytałam ale nikt nie podniósł na mnie głowy- Wiem że dla was to jest trudne ale to ja muszę się pożegnać z wami i z tym miejscem. Ale chyba zostają jeszcze telefony, skype, no nie?- Spytałam ich a oni teraz podnieśli na mnie głowy i posłali mi słabe uśmiechy- No dobra nie smutamy, toooo już chyba wszystko?
-Tak. Chyba tak.- Odpowiedziała Cam i zobaczyłam jej smutną minkę rozłożyłam ręce a oni wszyscy na raz się do mnie przytulili.
I jak ja mam ich zostawić?
-Mam nadzieje że będzie wszytko dobrze.- Powiedziała Emi w moją koszulkę.
-No jasne że będzie!- Powiedziałam i trochę ich od siebie odsunęłam żeby na nią spojrzeć i posłałam jej uśmiech.
-Masz o nas nie zapominać- Powiedział Jake.
-Mówicie jakby już wyjeżdżała a przecież ma czas do wieczora, prawda?- Teraz zwróciła się do mnie a ja tylko przytaknełąm ruchem głowy.- No właśnie wię mamy jesszcze jakieś..... 6 godzin więc co trzeba chyba jakoś uczcić ostatni dzień razem.-Skończyła a wszystcy się do siebie uśmiechnęliśmy.
-No dobra bo jak zakładam nasza kochana Summer nie jadła jeszcze śniadanka mam rację?-Spytał Jake i dziewczyny wyglądały jakby je olśniło i zaczęły mnie ciągnąć za ręce.
-Musiałeś przypominać no nie?- Spytałam go z udawanym oburzeniem.
-Jakby inaczej.- Odpowiedział z uśmiechem.
Dziewczyny nadal mnie ciągnęły na dół a jak zobaczyły Harrego stojącego na dole to mnie puściły i pozwoliły mi iść przodem. Ja tylko na to wywruciłąm oczami i chciałam przejść ale poczułam jak coś a raczej ktoś łąpie mnie za ramię. I oczywiście był to Harry, no bo kto inny?
-Tak?- Spytałam go.
-Ja jadę do firmy i przyjadę po ciebie wieczorem żebyś miałą czas na pożegnanie się i dokładne spakowanie okej?- Spytała a ja tylko pokiwałam na nie go głową.
Uśmiechnął się do mnie a ja to odwzajemniałam i odwróciłam się do dziewczyn i Jake'a i ruchem głowy pokazałam że idę do kuchni a oni poszli za mną.
-Co od ciebie chciał i co miały znaczyć te uśmieszki?!- Spytał gdy tylko byliśmy w czwórkę sami w kuchni Jake.
-O co się od razu wściekasz?!- także uniosłam głos bo mnie zdenerwował a Cam i Emi patrzyły na mnie jakbym nie wiem co zrobiła i im się nie dziwię bo rzadko kiedy krzyczę.
-O to że ten facet jest jakis dziwny i mi się nie podoba w jaki sposób na ciebie patrzy!
-A jak patrzy no?!- Teraz to się nie zdziwię jeśli cały sierociniec nas słyszy.
-Jak na zwierze!
-Oooo to teraz jestem dla ciebie zwierzęciem?!
-Och dobrze wiesz o co mi chodzi nie zgrywaj głupiej!- Trochę mnie zabolało to co powiedział ale nie pokażę mu tego.
-Nie, nie wiem powiedz mi bo chyba naprawdę jestem głupia.
-Jak na dziwkę, którą od zawsze byłaś!- poczułam jak moje oczy robią się wilgotne a on chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego co powiedział i już otwierał buzię kiedy mu przerwałam.
-Czyli takie zdanie miałeś o mnie od samego początku?-Spytałam drżącym od płaczu głosem.
-Summi...
-Jake chyba już za dużo powiedziałeś.- powiedziała Cam i z Emi podeszły do mnie i przytuliły.
-Pójdę zadzwonić do Harrego żeby przyjechał po mnie wcześniej.- Powiedziałam kiedy już się uspokoiłam i wydostałam się z uścisku dziewczyn po czym poszłam na górę i wybrałam numer Harrego sama nie do końca pamiętam kiedy mi go dał ale dobrze zrobił.
Długo nie czekałam bo odebrał już po dwóch sygnałach.
-Halo?- Usłyszałam jego głos w słuchawce i do razu łzy zebrały się w moich oczach.
-Harry tu Sammer, mógłbyś teraz po mnie przyjechać- Próbowałam jak najbardziej ukryć drżacy głos ale chyba mi się nie udało.
-Tak oczywiście,ale Summi co się stało?- Spytał a w jego głosie usłyszałam troskę.
-Jak przyjedziesz to ci powiem dobrze? Ale proszę pośpiesz się.
-Dobrze za 10 minut bądź gotowa.- Powiedział.
-Dobrze dzieckuję.- powiedziałam i się rozłączyłam i dopiero teraz zobaczyła Cam i Emi ze smutnymi minami.
-Chodźcie.- Powiedziałam i rozłożyłam ręce a one od razy wpadły w moje ramiona i mogłam usłyszeć jak pociagają nosem.
Nie wiem ile spędziłyśmy w takiej pozycji ale oderwałyśmy się dopiero wtedy kiedy z dołu mogłam usłyszeć głos Harrego który mnie wołał.
Pociągnęłam ostatni raz nosem po czym spytałam się dziewczyn czy pomogą mi znieść torby a one tylko pokiwały głowami i każda z nas wzieła po jednej z walizek i poszłysmy na dół.
Na dole stał już Harry który rozamawiał z malą Roise. Roise to pięcioletnia dziewczynka z złotymi włoskami i szmaragdowymi oczkami oraz zawsze pięknym usmiechem na ustach. Zdziwiłam się że rozmawia z Harrym bo jest dosyć nieśmiała i zazwyczaj rozmawia tylko ze mną i dziewczynami, ale jak usłyszała że ktoś za nią stoi to się odwruciła a ja wtedy ujżałam jej zapłakaną twarz, dopiero po kilku sekundach zorientowała się że to ja i jak najszybciej podbiegła do mnie i wpadła w moje ramiona a ja ją jak namocniej ptzytuliłam do mnie.
-Ploszę nie zostawiaj mnie.- Powiedziała z moją bluzkę a ja czułam jak wilgotnieją mi oczy.
-Skarbie będę cie odwiedzać okej?-Gdy to mówiłam to odsunęłam ją troszkę ode mnie żebym mogła zobaczyć jak cień uśmiechu pojawia się na jej twarzy.
-Okej- Odpowiedziała i obdarzyła mnie całusem w policzek i wyplątała sie z moich ramion i znów podeszła do Harrego.
-Pozwoli jej pan mnie odwiedzać.- Spytała Harrego ale nie mogłam zobaczyć jej mimiki twarzy ale po wyrazie twarzy Harrego mogłam powiedzieć że się choć troszeczkę uśmiecha a wtedy na moje usta też wpełz uśmiech.
-Oczywiście malenka.- Odpowiedział jej Harry po czym swój wzrok skierował na mnie- Summer musimy iść.
-Tak wiem już- Powiedziałam do niego po czym odwruciłam się do Cam i Emi a one chyba zrozumiały bo od razu podbiegły do mnie żeby się przytulić.
-Będę tęsknić- powiedziałam do niech a one oderwały się odemnie i posłały mi uśmiechy.
-Ja też ale przecież będę was odwiedzać prawda?- Tutaj zwróciłam się do Harrego a on z uśmiechem pokiwał głową.
-To pa.- Nigdy nie byłam jakaś dobra w pożegnaniach i tym razem było tak samo. Cam i Emi tylko i pomachały rękoma a ja w oddali zauważyłam Jake opierającego się o ścianę i patrzył na mnei przepraszającym wzrokiem a ja mu posłałam uśmiech i ostatni raz pomachałam do niego.
Odwróciłam się i zoczyłam brak walizek i Harrego który stał opierając się o samochód i patrząc na mnie a jak zobaczył mój pytający wyraz twarzy ruchem ręki pokazał na bagażnik.
Przeszłam przez drzwi które za sobą zamknęłam i poszłam do auta. Harry odtworzył mi drzwi od strony pasażera a ja podziękowałam mu uśmiechem i wsiadłam do auta i tylko czekałam aż Harry okrąży go i odjedziemy.
Nowe życie o to nadchodzę.
A/N
Czyli tak ten rozdział dodałam trochę szybciej i chyba sprawdzałam go z dziesięć razy zanim uznałam że jest gotowy ale nadal nie jestem z niego jakaś bardzo zadowolona.
Przepraszam za błędy ale pisałam na nowym laptopie jeszcze nie jestem do niego przyzwyczajona ;)
Myślałam też nad dodawaniem jakiś odpisów np. przy tym rozdziale chciałam na początku dodać:pożegnanie, później: kłutnia, a na końcu znowu: pożegnanie, aż w końcu uznałam że nie będe tego dodawać.
Do następnego i mam nadzieje że rozdział sie spodobał :*
czwartek, 21 sierpnia 2014
Rozdzial pierwszy.
Boom Clap.
-Summer wstawaj ! -Ktoś krzyknął a zarazem wybudzil mnie z przyjemnego snu.
-Proszę daj mi spac. - Odpowiedziałam i nakryłam sie kołdrą po same uszy.
-Ale to dziasiaj ON przychodzi. - Odpowiedzia Cam jak dobrze że znam je po glosach.
-Ale kto przychodzi? - Nie za bardzo wiedziałam o kogo jej chodzi.
-No ON. - Powiedziała i odkryla moją kołdrę i patrzyła na mnie z wyczekującym wyrazem twarzy a moja nadal miała wyraz "WTF?". -Ugh! No ON. Harry Styles. Szef i założyciel Styles Shades Records? Przyjdzie do nas rzeby wyłapać talenty. -Skończyła swój monolog patrząc na mni e wyczerkująco.
- Super, przychodzi jak co miesiac od trzech lat nic nowego. - Odpowiedziałam i wyszłam z łóżka by podejsc do szafy by wyciągnąć ciuchy. Padło na czarną bluzke z białymi mankietami i kołnierzykiem, do tego czrne rurki, czarne balerinki z cekinkami a włosy rozpuscilam i nalozylam na nie wianek z białych kwiatów.
-Whow, dla kogo żeś się tak wystroiła ? Czyżby dla Pana Styles'a ? - Spytala z usmiechem na ustach.
-Może a pozatym to nie Pan Styles tylko Harry mówił ze nie lubi jak sie tak do nigo mówi. - Odpowiedziałam jej a jej uśmiech się poszerzył jalby to było możliwe.
- Tak? Mówił ci ? Na tych waszych rozmowach przy herbacie? - spytala. To chyba nic zlego ze rozmawiamy prawda? No tak rozmawiamy co raz na miesiąc albo dwa gdy dzwoni od dwóch lat i mogę szczerze powiedzieć ze nie jest taki zły jak oceniają go media.
-Tak mówił...- powiedzialam ale drzwi od naszego pokoju sie otworzyły a w nich stanął Jake, odrazu do niego podbieglam i wyskoczylam mu na rece, nie jesteśmy razem ale czasem sie tak zachowujemy.
-Jejku! Nie mówiłeś że dziś wracasz miałeś byc dopiero pojutrze. -powiedziałam do niego a on się uśmiechnął.
-Chciałem ci zrobić niespodziankę i widzę ze mi sie udało - Odpowiedzial z usmiech na ustach i pocalowal mnie w policzek.
-Oooo jak wy słodko wyglądacie! - Pisneła Cam- moge wam zrobic zdjęcie? - Zapytala z nadzieją w głosie.
-Nie
-Tak-Odpowiedzielismy w tym samym czasie z Jak'iem i popatrzyliśmy na sibie.
- Jake ona ma już duzo naszych zdjęć.
-Wiem ale ty ślicznie wychodzisz na każdym i tez chciałbym miec z toba zdjęcie na telefonie.
- Dobrze ale to juz ostatnie.- Powiedzialam i czekalam jaak Jake zrobi to Zdjęcie niezabardzo lubiłam robic sobie zdjęcia.
-No dobra możemy iść na dół śniadanie czeka.-Powiedziała Cam i jak powiedziaala tak zrobiliśmy.
Jak byliśmy na szczycie schodów zobaczyliśmy główną dyrektorke rozmawiającą z Harrym, ona nigdy sje nie udziela chyba że chodzi o adopcje tylko wtedy.
-Dzień dobry. - powiedziałam i zaczęłam schodzić na dół.
- O! Sammer dobrze że jesteś musimy ci coś powiedzieć. - Powiedziała dyrektorka a ja podeszłam bliżej a koło mnie szli Cam z Jak'iem.
-Słucham. -Powiedzialam stając koło nich.
-Pan Styles powiedział mi jak bardzo dobrze mu się z tobą rozmawia i jak dobrze się dogadujecie, i postanowił ciebie adoptowac!
Słyszeliście trzask? Tak to właśnie moje życie upadło.
A/N: Podoba sie? To moje pierwsze ff więc proszę o wyrozumiałość :)
Cztasz? =Komentuj.
Do następnego ;*



